PRACA I PIENIĄDZE

Brytyjskie dzieci dyskryminowane

Polish Express
Polish Express logo

Brytyjskie dzieci dyskryminowane

W Wielkiej Brytanii brak jest tolerancji dla dzieci i młodzieży, twierdzi oenzetowska komisja. Młodych ludzi demonizuje się, zamyka z zakładach i - jednym słowem - nie rozumie.

Edukacja: Studia na Wyspach >>

Pracowity jak polski student >>

Komisja twierdzi, że Wielka Brytania nie spełnia międzynarodowych standardów w kwestii praw dziecka. Opinia jest o tyle szokująca, bo mowa o jednej z najstarszych demokracji na świecie, jak i siedzibie niezliczonej ilości organizacji na rzecz praw dziecka. Oenzetowscy komisarze z Komitetu ds. Praw Dziecka (Committee on the Rights of the Child) twierdzą, że w UK panuje niezwykle negatywny stosunek do młodych ludzi, zarówno w mediach, jak i w polityce rządu. W telewizji i gazetach straszy się dorosłych zakapturzonym, agresywnym i bezrobotnym nastolatkiem, któremu lepiej nie wchodzić w drogę, bo z pewnością nas zasztyletuje.

Lista zakazów

Najbardziej jaskrawym przykładem polityki rządu jest wysoka liczba dzieci przebywających w zakładach zamkniętych. Obecnie ponad trzy tysiące niepełnoletnich - znacznie więcej niż w jakimkolwiek innym europejskim kraju - przebywa w odosobnieniu. Komisja wezwała brytyjski rząd do zniesienia tak zwanych ASBOs (Anti Social Behaviour Orders), czyli nakazu będącego następstwem antyspołecznych zachowań. Jest to forma karania młodych ludzi, których zachowanie zakłóca porządek i dobre relacje publiczne. Nie zawiera ona żadnych zaleceń, a jedynie listę zachowań, których nie wolno podejmować osobie ukaranej, na przykład zakaz udziału w zgromadzeniach większych niż trzy osoby czy zakaz używania danych słów lub podejmowania danych działań. Złamanie tych zakazów, np. pójście do klubu (w którym z naturalnych względów przebywają więcej niż trzy osoby) czy użycie owych słów podlega karze więzienia. Nawet jeśli oryginalny czyn, za który młody człowiek dostał ASBO nie klasyfikuje go do kary więzienia, złamanie ASBOs już tak. Ta forma karania jest więc szeroko krytykowana przez osoby pracujące z młodymi ludźmi, jak i przez część polityków. Brytyjczycy zapytani w 2005 roku przez firmę badania opinii publicznej opowiedzieli się w 82 procentach za utrzymaniem ASBO, jednocześnie jednak tylko 39 procent z nich uważało, że ASBOs są skuteczne w ich obecnej formie. Dla części młodych ludzi wychowujących się w środowiskach, w których przemoc i wykroczenia są normą, otrzymanie ASBO jest swego rodzaju odznaczeniem, punktem honoru.

 

Brytyjski azyl

Raport oenzetowskiej komisji zawiera aż 120 rekomendacji dla brytyjskiego rządu w kwestii poprawy sytuacji dzieci. Zdaniem komisarzy, wiek odpowiedzialności karnej w UK powinien zostać podniesiony. W tej chwili wynosi on 10 lat w Anglii i Walii oraz 8 lat w Szkocji. ONZ jest też zaniepokojona wysokim poziomem ubóstwa wśród brytyjskich dzieci. Wtórują jej brytyjskie organizacje na rzecz poprawy sytuacji dzieci. Szefowa organizacji Liberty, Shami Chakrabarti twierdzi, że sama liczba rekomendacji wskazuje na skalę problemu. „Raport zadaje kłam popularnemu przekonaniu, że Wielka Brytania jest miejscem, gdzie każde dziecko się liczy” - powiedziała Chakrabarti w rozmowie z BBC. „Wylewamy gorące łzy nad dziećmi, które cierpią w innych miejscach na świecie, gdyby jednak te dzieci szukały azylu w UK, mogłoby to dla nich oznaczać degradację” - dodała. Faktem jest, że co roku tysiące dzieci szukają schronienia w UK. Jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na temat uchodźców, w 2007 roku 3525 dzieci (o 2 procent więcej niż rok wcześniej) ubiegało się o azyl w Wielkiej Brytanii. Znaczna ich część, czasem w wieku zaledwie kilku lat, jest co roku porzucana na brytyjskich lotniskach. Pochodzą one z krajów dotkniętych wojną lub wewnętrznymi konfliktami - w tym aż jedna trzecia z Afganistanu, 10 proc. z Iranu, 9 proc. z Iraku. Choć brytyjskie prawo zezwala na odsyłanie ich do krajów pochodzenia, takie rozwiązanie stosuje się niezwykle rzadko - raczej jako ostateczność.

Dzielnice biedy

Jedną z rekomendacji ONZ była walka z postępującym ubóstwem doświadczanym przez małych Brytyjczyków. Nie dziwi ona zwłaszcza w kontekście niedawnej demonstracji na Trafalgar Square, gdzie tysiące ludzi domagało się przeznaczenia dodatkowych środków (blisko 3 miliardów funtów) na walkę z ubóstwem dzieci. Organizatorzy demonstracji twierdzą, że na plac przyszło 10 tysięcy osób, policja, że kilka tysięcy. W UK w ubóstwie żyje blisko 4 miliony dzieci co oznacza, że doświadcza go co trzecie dziecko. Jest to najgorszy wynik jeśli porównać UK do krajów rozwiniętych. W Londynie sytuacja wygląda znacznie gorzej niż w wielu innych częściach kraju: czworo na dziesięcioro dzieci doświadcza biedy. To wciąż jednak nic. W jednej z dzielnic Birmingham, Ladywood, problem ubóstwa dotyczy 81 proc. dzieci, w niektórych dzielnicach Glasgow - 87 procent. Podsumowując swoje przemyślenia komisarze stwierdzili, że w UK panuje ogólnie negatywny klimat w stosunku wobec dzieci i młodzieży. Gdy raport ten został sporządzony ostatnim razem, czyli sześć lat temu, zawierał o 50 rekomendacji mniej. Brytyjski rząd w odpowiedzi stwierdził, że z uwagą rozważy wszystkie rekomendacje.

Oprac. Magda Qandil

Edukacja: Studia na Wyspach >>

Pracowity jak polski student >>

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Redaktor serwisu

[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Samozatrudnienie w Anglii

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK